Tags

, ,

Stowarzyszenia prokonsumenckie są prawdziwym koszmarem dla wielu firm działających w internecie, szczególnie dla sklepów internetowych. Choć ich nazwa brzmi bardzo przyjaźnie (że robią coś na rzecz konsumentów), to w rzeczywistości w ich działalności chodzi o zbijanie kasy – jest to po prostu bardzo dobry biznes dla nich. Jak to wszystko funkcjonuje?

Prawo określa pewną liczbę tak zwanych klauzul abuzywnych (inaczej – klauzul niedozwolonych), czyli mówiąc językiem potocznym – punktów, których właściciel sklepu internetowego nie ma prawa umieścić w swym regulaminie albo w umowie z klientem.

klauzule niedozwolone UOKIKJeżeli w regulaminie taki punkt się znajdzie – właściciel sklepu naraża się na karę. Takie stowarzyszenia znajdują się wyszukiwaniem tych klauzul w sklepach bugu ducha winnych internetowych przedsiębiorców, a następnie pozywaniem ich na skalę masową. Pozew jest w zasadzie z góry wygrany. Zarabiają na kosztach zastępstwa procesowego – by je zwiększyć, składają oddzielny pozew na każdą oddzielną klauzulę którą znajdą.

To tak w skrócie – a w ramach szerszej refleksji, to chodzi o to, że teraz to przedsiębiorca nie jest chroniony, jak to u nas w Polsce bywa. Oczywiście to, ze rejestr klauzul niedozwolonych istnieje, to bardzo dobrze – ważne jest by chronić konsumentów. Ale jednak teraz zamienia się to w jakąś farsę i trzeba powiedzieć, że funkcjonuje on w sposób nieprawidłowy.

Bo ci wszyscy przedsiębiorcy, zamiast zajmować się swoim biznesem i dzięki temu wnosić wartość do gospodarki, to znowu muszą roztrząsać, czy gdzieś w ich regulaminie przecinek nie jest źle postawiony. Albo muszą płacić prawnikowi, co znowu podnosi realne koszty prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce.

Advertisements