Tags

,

Rzeczpospolita opisała ostatnio ciekawy przypadek nadużyć prawników związanych z klauzulami niedozwolonymi. Otóż pewien właściciel internetowej galerii mody dostał (zgodnie ze znanym nam już scenariuszem) kilkanaście pozwów związanych z obecnością w regulaminie serwisu klauzul niedozwolonych z propozycją wycofania się przy zwrocie kosztów zastępstwa procesowego (ok 1,5 tys zł). Czyli znany nam schemat działa firm „pro-konsumenckich”.

sklep internetowyTym razem jednak pozwany skontaktował się z osobami składającymi pozwy. Jakie było jego zdziwienie, gdy okazało się, że żadna z nich nie ma pojęcia o co w ogóle chodzi, nic nie wie o istnieniu jego firmy. Ale okazało się że wszystkie pozwy były przygotowywane przez tę samą panią adwokat. Ona była jedynym wspólnym elementem.

Właściciel galerii zaczął więc podejrzewać fałszerstwo. Zgłosił więc sprawę do prokuratury. I tu okazało się, że zaczęli sobie przypominać o co chodzi. Wspomniana pani adwokat była ich znajomą lub nawet członkiem rodziny i w każdym wypadku miała od tej osoby wymagane pełnomocnictwa. Nie było więc mowy o fałszerstwie, a po prosto o wykorzystaniu znajomych do tego by zrobić sobie nieetyczny biznes na czyjejś nieświadomości.

To co zrobiła pani adwokat (działająca tak jak wiele stowarzyszeń okreslających siebie jako pro-konsumenckie) jest po prostu nieetyczne, ale nie można tu mówić o łamaniu prawa. Warto jednak wiedzieć, jak tego typu sprawy są tworzone.

Co do dalszego rozwoju sprawy, to sąd zaczął rozpatrywać pozwy złożone przez znajomych prawniczki, ale jak na razie wszystkie umożył. Okazało się jeszcze, że poza galerią mody, w podobny sposób zaatakowała ona inne sklepy w całym kraju. Sprawy są w toku..

Advertisements